|
W miarę postępu cywilizacyjno- technologicznego ludzie dążą do zapewniania sobie coraz to dziwniejszych rozrywek i czerpią przyjemność z coraz to wymyślniejszych sposobów spędzania wolnego czasu. Nie licząc stosunkowo niedużej grupy osób o wykształconej wrażliwości na cierpienie, szanujących inne niż ludzkie istnienia, większość przedstawicieli rodzaju ludzkiego ma ekspansywny stosunek do natury i uważa że jest ona po to aby mogli z niej niemal bezgranicznie korzystać. Ofiarami takiej postawy są między innymi ssaki morskie, które w wyniku polowań, intensywnych połowów czy zanieczyszczenia środowiska, zostały doprowadzone na skraj wyginięcia. Jednak najbardziej egoistycznym i okrutnym działaniem względem tych wysoce zorganizowanych ssaków, jest wykorzystywanie ich do publicznych pokazów mających na celu tylko i wyłącznie zaspokojenie potrzeb zainteresowanego tłumu.
Trochę historii
Pierwszymi waleniami w niewoli były dwie biełuchy (Delphinapterus leucas) wystawione na pokaz w 1860 roku przez P.T. Barnum’a w jego Amerykańskim muzeum jako „pokaz wybryków natury” na Broadway’u. Zwierzęta padły niemal natychmiast po przeniesieniu ich do kontenera pokazowego. W Nowojorskim Aquarium delfiny zostały wystawione na pokaz po raz pierwszy w 1913 roku i umierały kolejno przez następne dwa lata. Od 1938 roku Marine Studios na Florydzie wypracowało system szkoleń stosowany do dzisiaj, służący łamaniu tych zwierząt i przystosowaniu do tresury i warunków sztucznego środowiska kosztem setek zwierząt. Między rokiem 1938 a 1980 same Stany Zjednoczone odłowiły ze środowiska naturalnego ponad 1500 żywych delfinów, a Japonia między 1980 a 1990 rokiem – około 500 sztuk zwierząt których jedynym celem użytkowym miała być rozrywka. W 1990 roku estymowano, że w pokazach bierze udział około 4500 przedstawicieli waleni, oczywiście liczby te nie uwzględniają „strat” czyli zwierząt które nie wytrzymały transportu albo pierwszych 3 miesięcy kwarantanny. Znaczny wzrost „przemysłu delfinaryjnego” nastąpił po premierze filmu „Flipper” oraz dzięki serialowi telewizyjnemu pod tym samym tytułem w połowie lat 60tych. W samej Wielkiej Brytanii w latach 1971-75 ilość miejsc pokazujących delfiny wzrosła pięciokrotnie, aby w połowie lat osiemdziesiątych zostać zredukowaną do 6 miejsc. Niestety nadal głównymi miejscami gdzie ludzie oglądają walenie są oceanaria – około 21 milionów zwiedzających, w stosunku do osób uczestniczących w wycieczkach typu „Whale Watching” – około 5,4 miliona turystów (dane z połowy lat dziewięćdziesiątych XX w.).
Dobrostan i prawa zwierząt
Głównymi przyczynami dla których obrońcy praw zwierząt protestują przeciwko trzymaniu waleni w niewoli są: • Rozbicie grup rodzinnych oraz zachwianie złożonych struktur socjalnych podczas transportu i utrzymania w niewoli; • Bardzo wysoka umieralność podczas transportu; • W środowisku sztucznym urazy związane z : brakiem powierzchni życiowej, poparzeniami słonecznymi, przyswajaniem związków toksycznych wchodzących w skład basenu (farby, środki myjące), ekspozycja na choroby ludzkie, łuszczenie skóry związane z chlorem w wodzie, nieprzerwany ”hałas” akustyczny na małej przestrzeni; • Podsycanie nienaturalnych zachowań poprzez metody treningu oraz stosowanie systemu kar i nagród skrzywiających psychikę zwierzęcia.
Jak uwolnić delfina?
Mówi się że zwierzęta urodzone w niewoli nigdy już nie wrócą na wolność bo sobie nie poradzą. Z kolei te odłowione z wolności, mają sobie „nie poradzić” bo zapomniały jak żyć w środowisku naturalnym. Rehabilitacja delfinów jest bardzo trudna, ponieważ ludzie są wszędzie wokół, a te ufne zwierzęta będą dalej nas zaczepiać – czy dzikie czy nie. Należy też pamiętać, że delfiny to drapieżniki i mogą także atakować. A oto historia uwolnienia pewnego delfina. Morecambe Marineland było typowym nadmorskim aquarium istniejącym od 1964 roku w którym pokazywano delfiny, uchatki, żółwie morskie, aligatory a także inne zwierzęta podwodnego świata. Na przestrzeni 20 lat popularność tego regionu nadmorskiego drastycznie spadła, skutkiem czego jeszcze bardziej podkreślano „ponadczasowość” i całosezonowość aquarium. Był to jeden z ważniejszych punktów ekonomiczno-kulturalnych w tym regionie. W zimie 1989/90 zawiązała się wśród miejscowych obrońców praw zwierząt grupa, której celem stało się wypuszczenie na wolność delfina o imieniu „Rocky”, trzymanego samotnie w Morecombe Marineland. Strategia kampanii opierała się na trzech podstawowych celach: 1) wyperswadować zwiedzającym aby bojkotowali Marineland, 2) przekonać radę miasta o wycofaniu poparcia dla obiektu, 3) chciano nadać kampanii narodowy wydźwięk tak aby wywołać publiczną debatę i uwolnić delfiny trzymane także w innych miejscach. Rozpoczęto pikietę i uświadamianie potencjalnych zwiedzających. Doprowadziło to do zawracania 80-90% potencjalnych zwiedzających w szczycie sezonu! Skutek ekonomiczny spowodował wywarcie wpływu na Radę miasta, która stwierdziła że zamierza zmodernizować jego wizerunek i wycofać pokazy delfinów. Marineland nie był w stanie się utrzymać i sprzedał delfina za przysłowiową złotówkę (1 funta...). W ten sposób zwierzę przejęła organizacja Zoo Check, która podjęła nową kampanię na rzecz wrócenia „Rocky’iego” naturze, nazwana „Into the Blue”. Jedna z prowadzących tę organizację – Virginia McKenna wydała książkę pod tym samym tytułem, w której w przepiękny sposób oddaje hołd delfinom. Zebrano milion funtów i Rocky został szczęśliwie przywrócony naturze. Gdy tego dokonano, kolejne obiekty zaczęły oddawać delfiny organizacjom obrony praw zwierząt i zaprzestawały pokazów w całej Wielkiej Brytanii. W ten sposób etyczny argument zyskał poparcie publiczne zmieniając naturę turystycznych potrzeb i sposobu myślenia, przynajmniej na jakiś czas na Wyspach Brytyjskich.
|