Mieszkańcy pradawnych mórz cz. 1 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Paweł Jędryczak   

 

Bezkręgowce

Życie na naszej planecie zrodziło się w morzach. Tam też rozwijało się przez blisko 90% czasu swojego dotychczasowego istnienia. Nic dziwnego, że morza wprost tętnią życiem. Różnorodność biologiczna w oceanach jest dużo większa niż na jakimkolwiek lądzie, a niemal każda wyprawa badawcza w głębiny przynosi nowe, zaskakujące odkrycia. Poznaliśmy dotychczas tylko niewielką część tego fascynującego świata. Szacuje się, że na odkrycie i opisanie czekają jeszcze miliony gatunków. Całe pokolenia biologów mają jeszcze przed sobą wiele pracy, abyśmy mogli poznać i zrozumieć życie we współczesnych morzach. A cóż dopiero mówić o odległej przeszłości!

W ciągu milionów lat w morzach i oceanach zaszły ogromne zmiany. Często nie uświadamiamy sobie tego, jak odmienny był ten pradawny świat – i to pod każdym względem. Inne są dzisiaj nawet pływy, gdyż Księżyc przed milionami lat znajdował się znacznie bliżej Ziemi niż obecnie. Nic zatem dziwnego, że niektóre ze zwierząt zamieszkujących prehistoryczne morza nie przypominają nam niczego co znamy dzisiaj. Często nie jesteśmy nawet pewni jaki tryb życia prowadziły, z kim są spokrewnione, jaką odgrywały rolę. Inne, jak na przykład rekiny, nie zmieniły się prawie wcale przez setki milionów lat. Jeszcze innych nigdy nie poznamy, gdyż nie wszystkie zwierzęta pozostawiły po sobie jakiekolwiek ślady. Zwłaszcza te o miękkim ciele, pozbawionym wewnętrznego lub zewnętrznego szkieletu, miały na to niewielką szansę. Wiele skamieniałości uległo już naturalnej zagładzie na skutek zjawisk geologicznych, takich jak wulkanizm, ruch kontynentów, czy choćby erozja. Mimo tylu niesprzyjających warunków, znamy jednak bardzo wiele skamieniałości pradawnych stworzeń, z których wyłania się interesujący, choć wciąż niekompletny obraz dawnego życia.

Gdy myślimy o skamieniałościach, na ogół stają nad przed oczyma imponujące szkielety dinozaurów, gadów morskich albo mamutów. Nie wszystkie znaleziska są jednak tak spektakularne, nie zawsze też to, co przyciąga wzrok zwiedzających w muzeach, ma największe znaczenie dla nauki. Dobrym przykładem mogą być pozostałości wymarłych mikroorganizmów.

Małe jest cenne

Spośród mikroskamieniałości największe znaczenie dla geologów mają szczątki należących do pierwotniaków otwornic (Foraminifera). Te jednokomórkowce pojawiły się w kambrze i żyją wciąż w morzach całego świata. Zamieszkują głównie morskie dno, a ich liczba bywa ogromna – może przekraczać 50 000 sztuk na 1 gram piasku. Oprócz form bentosowych, spotykane są także otwornice planktoniczne. Pierwotniaki te wytwarzają ochronną skorupkę, najczęściej wapienną, jedno- lub wielokomorową, zaopatrzoną w otwory, od których pochodzi ich nazwa. Wysuwają przez nie nibynóżki, służące im do poruszania się i zdobywania pożywienia. Z tym ostatnim mają zresztą kłopot, gdyż często pokarm (np. inny mikroorganizm) nie daje się wciągnąć do wnętrza i otwornica musi dosłownie „wyjść z siebie” aby móc otoczyć plazmą swój posiłek i trawi go na zewnątrz skorupki. Sama może wtedy łatwo paść ofiarą większego od siebie drapieżnika. Wapienna otoczka utrudnia też tym zwierzętom rozmnażanie.

Życie w skorupce ma więc dla otwornicy wady i zalety. Dla nas jej szkielecik stanowi wyłącznie zaletę, gdyż doskonale zachowuje się w stanie kopalnym, czyniąc otwornice – obok promienic (Radiolaria) – właściwie jedynymi dobrze poznanymi kopalnymi pierwotniakami. Przedstawiciele ameb oskorupionych (Testacida), innej pospolitej dziś grupy otaczającej się skorupką, tyle że organiczną, bardzo rzadko występują jako skamieniałości. Tymczasem skamieniałe otwornice to organizmy skałotwórcze. Dały początek wielu rodzajom wapieni, a także innych rodzajów skał, jak kreda pisząca. Ich skorupki przyjmują rozmaite kształty – od kolistych, przez kształt liścia, muszli ślimaka, róży, choinki, główki kapusty – aż po zupełnie fantazyjne. Poszczególne gatunki łatwo więc od siebie odróżniać, wiemy też doskonale w jakiej epoce i w jakim środowisku żyły. Dzięki temu te mikroskamieniałości mają ogromne znaczenie w stratygrafii. Pewne gatunki otwornic są też przydatne w poszukiwaniach cennych kopalin, szczególnie ropy naftowej, gdyż występują w tych samych złożach. Wydobywszy na powierzchnię niewielką próbkę z odwiertu i zbadawszy występujące w niej otwornice, możemy stwierdzić czy warto w danym miejscu wiercić dalej w poszukiwaniu ropy czy też nie.

Otwornice to największe pierwotniaki jakie kiedykolwiek żyły. Już liczne współczesne gatunki nie pasują do określenia „mikroorganizmy”, choć rzadko które przekraczają 1 mm wielkości. Zdarzają się jednak prawdziwi giganci, jak na przykład rodzaj Calcarina dochodzący do 5-6 cm. W niektórych komorach swojej skorupy mikroby te hodują glony i sinice, a do swojej diety prócz innych pierwotniaków włączają też niewielkie bezkręgowce, jak np. widłonogi. Możemy sobie tylko wyobrażać jak niezwykły tryb życia prowadzić musiały wymarłe gatunki, które bywały jeszcze większe. Występujący we wczesnym trzeciorzędzie przedstawiciele rodzaju Nummulites, dorastali do kilkunastu centymetrów, a być może zdarzały się osobniki jeszcze większe. Największa znaleziona dotąd skorupka ma 19 cm średnicy i... nie jest kompletna! Tym samym gatunek ten, nazwany Nummulites maximus, uznać należy za największy organizm jednokomórkowy znany nauce.

Pozostałości numulitów, grupy całkowicie wymarłej, znajdujemy także w Tatrach. Ich kilkucentymetrowe skorupki dostrzec można w eoceńskich skałach wapiennych budujących ściany Doliny Kościeliskiej, Doliny Strążyskiej i kilku innych miejsc.

Twórcy raf – twórcy skał

Pierwszymi organizmami, które tworzyły formacje rafowe były archeocjaty (Archaeocyatha), niewielkie bezkręgowce o wapiennym szkielecie, do niedawna zaliczane do gąbek, od których różnią się jednak budową szkieletu. Nie sposób ich też zaliczyć do jamochłonów, stąd ich pozycja systematyczna pozostaje do dziś niejasna. W tworzeniu wapieni nie odegrały wielkiej roli, gdyż trudno jest spotkać skały, które byłyby zbudowane wyłącznie z archeocjatów. Występowanie tej grupy ograniczone jest wyłącznie do okresu kambryjskiego.

Prawdziwe gąbki (Porifera) pojawiły się już pod koniec prekambru. Do naszych czasów niewiele się zmieniły. To osiadłe zwierzęta, nie odgrywające dziś większej roli w ekosystemach. Brak budowy tkankowej stawia je wśród najprymitywniejszych wielokomórkowców. Ich szkielety mogą być zbudowane z różnych substancji, ale w stanie kopalnym spotykane są praktycznie tylko gąbki wapienne i krzemionkowe. Są bardzo cennymi skamieniałościami. Ze względu na niewielką zmienność w czasie nie mają znaczenia w stratygrafii, należą natomiast do najważniejszych organizmów skałotwórczych. Wiele skał osadowych, zwłaszcza z okresu jury i kredy, kiedy grupa ta przeżywała szczyt rozwoju, jest zbudowanych właśnie ze szkieletów gąbek.

Największe i najokazalsze rafy tworzą oczywiście koralowce (Anthozoa). Odkąd pojawiły się na Ziemi w ordowiku, nie przestają odgrywać znaczącej roli w morzach i oceanach. Korale sześciopromienne (Hexacorallia), o masywnej budowie, będące podstawą współczesnych raf, znane są od triasu, choć ich najbardziej charakterystyczni przedstawiciele – krzaczaste madrepory (Madrepora) – występują dopiero od eocenu. Również eoceński jest rodowód najpospoliciej dziś występującego korala rafotwórczego świata – znanej z Pacyfiku Acropora, przypominającej kształtem jelenie rogi. Jeszcze młodsza jest grzybinka (Fungia), o rodowodzie sięgającym miocenu. Delikatniejsze w budowie korale ośmiopromienne (Octocorallia), również są znane w stanie kopalnym i to już od syluru, nie mają jednak większego znaczenia jako skamieniałości. Ze współcześnie żyjących występuje tam tylko koral błękitny (Heliopora), znany od kredy. Najbardziej charakterystyczne w tej grupie rodzaje, jak koral szlachetny (Corallium), piórówka (Pennatula), czy wachlarz Wenery (Gorgonia), nie zostały dotąd odnalezione jako formy kopalne.

Wśród skamieniałości odnajdujemy także koralowce nieznane z naszych dni. Od ordowiku aż do schyłku ery paleozoicznej żyły w morzach masywne korale czteropromienne (Rugosa), które dopiero w triasie zostały zastąpione przez korale sześciopromienne. W paleozoicznych morzach występowały też pospolicie prymitywne denkowce (Tabulata). Bardzo ciekawą grupą rafotwórczą są stromatopory (Stromatoporida), zaliczane bądź to do stułbiopławów, bądź do gąbek, które w okresie sylurskim tworzyły pierwsze na Ziemi rafy z prawdziwego zdarzenia.

Pradawne rafy mogą nam wiele powiedzieć o ówczesnym klimacie. Wiadomo jakich warunków potrzebują koralowce do rozwoju i nie ma powodów, aby przypuszczać że przed milionami lat rozwijały się one w innych warunkach. W Polsce kopalne koralowce możemy odnaleźć w kilku miejscach, zwłaszcza w Górach Świętokrzyskich.

Zwierzęta w pancerzach

Drobne, robakowate stworzenia niewiele pozostawiły po sobie śladów w kamieniu. Następną grupą licznie spotykaną jako skamieniałości są odziane w chitynowe pancerze stawonogi. Najpospolitszymi są zarazem najstarsze i najprymitywniejsze spośród nich – trylobity (Trilobita). Pojawiły się w kambrze, jako jedne z pierwszych zwierząt posiadających twardy pancerz. Dożyły aż do końca permu, choć już w karbonie mocno straciły na znaczeniu. Żyły pospolicie zarówno na dnie, jak i unosząc się w morskiej toni. Z pewnością stanowiły ważne ogniwo łańcuchów pokarmowych zjadając organiczne resztki z morskiego dna i same będą zjadanymi przez drapieżniki. Przed tymi ostatnimi potrafiły bronić się zwijając się w kulkę (jak czyni to dziś np. należąca do wijów skulica) i wystawiając w stronę przeciwnika ostry, kolczasty grzbiet. Drapieżcę nie mającego zrogowaciałych szczęk musiało to skutecznie zniechęcać. Zastygłe w takiej pozycji trylobity również są czasem znajdowane. Oznacza to, że prawdopodobnie zwierzę reagowało w ten sposób instynktownie na każde zagrożenie, obojętnie czy była to nadpływająca ryba czy też morska burza. W tym drugim przypadku nie mogło mu to oczywiście pomóc i trylobit pozostał w swej obronnej pozie już na zawsze.

Trylobity były niezwykle zróżnicowane. Większość gatunków posiadała oczy złożone, podobne do oczu dzisiejszych krabów. Były one oryginalnym „wynalazkiem” trylobitów, żadna grupa przed nimi oczu złożonych nie posiadała. Gatunki żyjące na znacznych głębokościach były jednak oczu pozbawione. Także kształt ciała, liczba i wielkość rozmaitych kolczastych wyrostków, były bardzo zmienne i zależne od trybu życia. Niektóre gatunki wykazywały nawet dymorfizm płciowy. Wielkość ciała trylobitów wahała się od kilku milimetrów do ponad 70 cm. Oprócz skamieniałych całych osobników znajdowane są też ich wylinki i ślady pełzania po dnie z widocznymi odciskami ich drobnych nóżek.

Również znane dzisiaj stawonogi są spotykane jako skamieniałości. Najbardziej znana i efektowna grupa skorupiaków – pancerzowce (Malacostraca) – występuje już od kambru. Choć większość pradawnych raków i krabów to rodzaje wymarłe, pospolity dzisiaj krab pustelnik (Pagurus) znany jest od dolnej kredy, a jego bardzo podobnie wyglądający przodek – Palaeopagurus – żył już w jurze. Małżoraczki (Ostracoda) są nieporównanie mniej efektowne, ale nie sposób odmówić im zdolności przystosowawczych. Również i one znane są od kambru, a rodzaj Bairdia żyje nieprzerwanie od ordowiku! Wąsonogi (Cirripedia) zjawiają się na świecie w sylurze, jednak należące do tej grupy zwierzęta znane z dzisiejszych mórz są znacznie młodsze: pąkla (Balanus) występuje od oligocenu, kaczenica (Lepas) od eocenu. Inne grupy również są stosunkowo młode, np. widłonogi (Copepoda) znamy dopiero od miocenu. Drobne skorupiaki nie miały większych szans na fosylizację – dobrze zachowane kopalne równonogi (Isopoda) czy obunogi (Amphipoda) znamy praktycznie tylko jako inkluzje z bursztynu. Jeszcze innych, jak splewki (Branchiura), nie znamy w stanie kopalnym w ogóle.

Najbardziej niezwykły jest przypadek ostrogonów (Xiphosura). Te prymitywne szczękoczułkowce pojawiły się wraz z początkiem kambru. Do dzisiejszych czasów przetrwała jedna, reliktowa grupa – skrzypłocze. Bez istotniejszych zmian na przestrzeni przynajmniej 150 milionów lat. Żyjące dzisiaj rodzaje: amerykański Limulus oraz azjatyckie Carcinoscorpius i Tachypleus, sprawiają wrażenie żywcem przeniesionych w nasze czasy mieszkańców mezozoiku. Jurajski rodzaj Mesolimulus, znany ze słynnych wapieni litograficznych z Solnhofen (tych samych, w których znaleziono szczątki praptaka Archaeopteryx), na pierwszy rzut oka w ogóle od dzisiejszego skrzypłocza się nie różni. Zwierzęta te w pełni zasługują na miano żyjących skamieniałości.

O pochodzeniu ostrogonów wiele można wnioskować na podstawie ich larw. Wyglądają jak formy larwalne trylobitów. Także charakterystyczna tarcza głowowa skrzypłocza przypomina bardziej tarczę głowową trylobita niż głowotułów jakiegokolwiek współczesnego pajęczaka.

Ostrogony były bliskimi krewnymi wielkoraków (Gigantostraca), największych stawonogów wszechczasów. Te drapieżne zwierzęta, nazywane niekiedy morskimi skorpionami, były postrachem paleozoicznych mórz. Wczesnodewoński Pterygotus osiągał 2 m długości, współczesny mu Stylonurus – 3 m. Z pewnością wielkoraki polowały nie tylko na bezkręgowce, ale i na całkiem spore ryby. Najprawdopodobniej potrafiły także na krótko wychodzić na ląd. W swoich czasach zwierzęta te nie miały sobie równych drapieżników. Wyparły je dopiero ryby pancerne.

Zwycięskie mięczaki

Grupą bezkręgowców, które miały, mają i pewnie długo jeszcze będą mieć się dobrze są mięczaki. Stanowiły ważny element morskiej fauny w każdej epoce od początku swojego istnienia – i nic się pod tym względem nie zmieniło. Nie znaczy to, że dziejowe burze, wielkie wymierania, katastrofy, dramatyczne zmiany klimatu lub okresy zlodowaceń nie miały na nie wpływu. W przeciwieństwie jednak do większości opisanych tu zwierząt, mięczaki po każdej dziejowej porażce potrafiły się podnieść i nie tylko przeżyć, ale i powrócić na swoje dawne miejsce. Niełatwa to sztuka.

Ślimaki (Gastropoda) zamieszkują wszystkie możliwe środowiska. Spotykamy je w morzach, wodach słodkich i na lądzie. Bywają roślinożerne i drapieżne. Żyją na drzewach, na morskim dnie, przyczepione do skał, w podziemnych norkach, w śródleśnych oczkach wodnych, a nawet w gorących źródłach. Żadne inne bezkręgowce, nie wyłączając owadów, nie opanowały tak rozmaitych środowisk. Zdolności adaptacyjne tych drobnych zwierzątek muszą wprawiać w zdumienie. Większość gatunków morskich po prostu pełza po dnie, ale znamy też ślimaki osiadłe, kolonijne, jak również pelagiczne, które pływają przy pomocy wykształconych z nogi płetw. Istnieją też gatunki abysalne, zamieszkujące głębiny.

Ślimaki występują na Ziemi od kambru i w ciągu ostatnich 600 milionów lat praktycznie żadna ważniejsza ich grupa nie wymarła, za to pojawiło się wiele nowych. Przez bardzo długi czas żyły oczywiście tylko ślimaki morskie, dopiero później niektóre gatunki skolonizowały ląd, by wreszcie powrócić do wód, tym razem słodkich.

Przepiękne muszle porcelanek (Cypraea) zna chyba każdy. W zapisie kopalnym pojawiają się w miocenie. Również mioceński jest rodowód rozkolców (Murex) i skrępów (Trochus). Z oligocenu znamy wieżyczniki (Turritella), z eocenu skrzydelniki (Strombus) i świdrzyki (Clausilia). Dzieje niektórych współcześnie pospolitych rodzajów są jeszcze starsze i sięgają mezozoiku. W kredowym morzu znaleźlibyśmy przyczepione mocno do zalewanych falami przyboju skał czaszołki (Patella), zamaskowane, przyklejające do swojej muszli różne znalezione okruchy – także inne muszle – śmieciarki (Xenophora), czy uchowce (Haliotis), o charakterystycznym kształcie, z rzędem otworków w muszli, wytwarzające masę perłową. Żyły już także stożki (Conus), najbardziej jadowite zwierzęta świata, paraliżujące swą ofiarę w ciągu ułamków  sekundy. Występował wreszcie rodzaj Helix, ten sam, do którego należy m.in. współczesny ślimak winniczek. Natomiast korzenie znanych nam z wód słodkich błotniarek (Lymnaea) i zatoczków (Planorbis) sięgają okresu jurajskiego.

Małże (Bivalvia) żyją wyłącznie w wodach. Ich rodowód także sięga dolnego kambru, są więc równieśnikami ślimaków. To jednak bardziej konserwatywna grupa, główne ich podgromady nie zmieniły się od paleozoiku. Znane współcześnie rodzaje odnajdujemy w zapisie kopalnym bardzo wcześnie. Największy dzisiejszy małż – przydacznia (Tridacna) – pojawił się we wczesnym trzeciorzędzie. Popularne dziś przegrzebki (Pecten) i ostrygi (Ostrea) występowały w kredzie, kolczaste zawiaśniki (Spondylus), spotykana w bałtyckich głębiach astarta (Astarte) i żyjąca w wodach słodkich skójka (Unio) znane są od jury. Niesamowicie wyglądająca Lopha, nazywana grzebieniem koguta, oraz całkiem swojski omułek (Mytilus) były spotykane już w triasie, rekord należy jednak do szołdry (Pinna). Rodzaj ten znany jest od karbonu. Oczywiście są także młodsze filogenetycznie małże. Pospolite w Morzu Bałtyckim piaskołazy (Mya) żyją na świecie od oligocenu, jeszcze młodsza jest także występująca u nas sercówka (Cardium), którą znamy dopiero od miocenu.

Posiadające prymitywną, warstwowaną muszlę, chitony (Polyplacophora) również znane są od kambru, lecz jako skamieniałości nie mają większego znaczenia. Wydaje się, że nigdy nie były specjalnie liczną ani ważną grupą. Znany dziś rodzaj Chiton pojawia się w eocenie.

Niezwykłe były za to losy innej pierwotnej gromady mięczaków - jednopłytkowców (Monoplacophora). Znano nieliczne ich skamieniałości z okresu od kambru do syluru i przez długi czas uważano je za ślimaki. W 1952 roku wyodrębniono je w osobną gromadę, ograniczoną do wczesnego paleozoiku... i w tym samym roku duński statek badawczy „Galathea” znalazł w wodach wschodniego Pacyfiku, na głębokości ponad 3500 m, żyjących ich przedstawicieli! Słynna latimeria ma więc swoją odpowiedniczkę wśród bezkręgowców – mięczaka Neopilina galatheae. Do dziś znaleziono już 10 żyjących współcześnie rodzajów tych znanych do niedawna tylko z odległej przeszłości zwierząt. Trudno o lepszy dowód niezwykłej odporności mięczaków.

Jeźdźcy burzy?

Belemnity (Belemnitida) to bliscy krewni dzisiejszych mątw i ośmiornic. Ich występowanie w zapisie kopalnym stanowi dla nas zagadkę: belemnity pojawiają się w karbonie, a następne znamy dopiero z jury. Właśnie na okres jurajski przypada szczyt ich rozwoju. Pozostałości tych głowonogów są bardzo pospolite, choć zwykle zachowuje się tylko jedna część ich ciała – rostrum – zbudowany z kalcytu wewnętrzny szkielet, na którym czasami wciąż jeszcze dostrzec można ślady naczyń krwionośnych. Rostra belemnitów również przez lata stanowiły zagadkę. Ludzie nazywali je „strzałkami piorunowymi”, sądząc że powstają w miejscu gdzie w ziemię uderzył piorun. Owe „strzałki” są jednymi z najpospolitszych skamieniałości ery mezozoicznej, a przy tym doskonałymi skamieniałościami przewodnimi.

Przez analogię z dzisiejszymi kalmarami, można przypuszczać że belemnity szybko pływały, żyły w ławicach i trzymały się blisko powierzchni wody polując na zdobycz. Zwierzęta te są uważane za przodków wszystkich żyjących dzisiaj głowonogów dwuskrzelnych. Nie wiemy dlaczego wymarły – wiadomo na pewno, że przeżyły wielkie wymieranie pod koniec okresu kredowego. Ostatnie belemnity znane są z eocenu, a jeden rodzaj – Beloptera – dożył do wczesnego oligocenu.

Żyjące dzisiaj mątwy (Sepioidea) właśnie z eocenu biorą swój początek, choć dyskusyjne skamieniałości znane są z jury i kredy. Najbardziej znanego dziś rodzaju Sepia nie znamy w stanie kopalnym, inny z żyjących – rodzaj Spirula o skręconej muszli – pojawia się w miocenie. Przodka dzisiejszej ośmiornicy, nazwanego Palaeoctopus, znamy z górnej kredy. Żyjący współcześnie, ciekawy żeglarek (Argonauta), wytwarzający muszlę dla ochrony młodych, pojawia się w zapisie kopalnym w górnym trzeciorzędzie.

Najbardziej znane skamieniałości

Szerzej rozprzestrzenioną grupą w dawnych morzach były głowonogi czteroskrzelne. Dziś żyje jeden ich reliktowy przedstawiciel – łodzik (Nautilus), rodzaj liczący zaledwie 5 gatunków. Prehistoryczne łodziki były grupą szeroko rozprzestrzenioną. Większość z nich pływała aktywnie w morskiej toni, ale występowały też gatunki przydenne, a mniejsze formy mogły stanowić część zooplanktonu. Także morfologicznie były grupą mocno zróżnicowaną, o muszlach różnych kształtów: od całkiem prostych, przez lekko wygięte, luźno skręcone, aż do całkiem skręconych, jak u łodzika dzisiejszego. Ewolucja postępowała w tej grupie właśnie w kierunku skręcenia muszli i formy proste lub nie całkiem skręcone ograniczone są tylko do paleozoiku. Szczyt rozwoju łodziki osiągnęły w ordowiku, od dewonu tracąc wolno na znaczeniu. Dla dolnego paleozoiku są dobrymi skamieniałościami przewodnimi.

Były wśród mięczaków zwierzęta zaiste olbrzymie – ordowicki rodzaj Endoceras osiągał długość 9 m. Najsłynniejszymi kopalnymi łodzikami są jednak nie olbrzymy, lecz znacznie mniejsi przedstawiciele rodzaju Orthoceras, znanego od syluru do triasu, o muszli całkiem prostej, z doskonale widoczną pośrodku rurką syfonalną. Te pospolite skamieniałości nabyć można w sklepach z pamiątkami przy każdym muzeum geologicznym.

Orthoceras był jednym z rodzajów, które przeżyły wymieranie permskie. Nie przetrwał natomiast dosyć niejasnego dla nas wymierania pod koniec triasu, które ostatecznie przypieczętowało los łodzikowatych. Odtąd  nie miały już odgrywać istotniejszej roli. W połowie trzeciorzędu żyły już tylko dwa rodzaje. Występujący współcześnie Nautilus znany jest od eocenu.

Najpospolitszymi kopalnymi mięczakami i najpospolitszymi skamieniałościami w ogóle są jednak amonity (Ammonoidea). Podobnie jak ich bliscy krewni – łodziki – nie były jednolitą grupą, a ich skomplikowana systematyka oparta jest na budowie muszli, a w szczególności linii przegrodowej, czyli tej, wzdłuż której kolejne komory zamieszkałe przez amonita przyrastały za życia do brzegu jego muszli. Podobne odnajdujemy u współczesnych łodzików: oddzielają ostatnią, zamieszkałą przez mięczaka komorę od licznych, wypełnionych gazem komór, które wcześniej stanowiły jego mieszkanie. Upraszczając, można powiedzieć że kształt linii przegrodowej ulegał z czasem coraz większym komplikacjom. Najprostsze jej formy spotykamy u najstarszych, dewońskich amonitów. Już w późnym paleozoiku grupa ta odgrywała niezwykle istotną rolę w ówczesnych morzach.

Warto w tym miejscu dodać, że jedne z najlepiej zachowanych amonitów na świecie znajdowane są w rejonie Łukowa na Podlasiu. Miejsce to jest powszechnie uznawane za najciekawsze stanowisko paleontologiczne na świecie z okresu środkowej jury. Niektóre znajdowane tam muszle mięczaków mają zachowaną pierwotną skorupę.

Po sukcesach nadeszła jednak klęska. Wielkie wymieranie na granicy permu i triasu było największym w dziejach Ziemi. Wyginęło wtedy 95% organizmów. Całkowita zagłada była bardzo blisko... W osadach wczesnego triasu spotykamy bardzo nieliczne amonity, jednak jeszcze w ciągu tego okresu odzyskują swoje znaczenie i znów stają się pospolite. Pojawiają się nowe ich grupy i podbijają oceany. Przez cały mezozoik amonity znów są istotnym składnikiem morskiej fauny. A być może tylko jeden rodzaj tych mięczaków przeżył wymieranie permskie! Można powiedzieć, że w mezozoiku amonity odbudowały swoją pozycję praktycznie od zera. Niestety, żaden ich rodzaj nie przeżył wymierania na przełomie kredy i trzeciorzędu, skutkiem czego dzisiejsze morza są uboższe o jedne z bardzo charakterystycznych zwierząt, obecnych w wodach przez miliony lat.

 
Joomla template by DesignForJoomla.com
DesignForJoomla.com provides free Joomla templates, free and commercial Joomla extensions, Joomla tutorials and SEO tips for the Joomla CMS